Wielkanoc na kempingu i wycieczka do Parku Narodowego Dorrigo

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

W tym roku wielkanocna historia zatoczyła koło. Zmieniliśmy miejsce zamieszkania i jak dotąd nie poznaliśmy w Maitland zbyt wielu ludzi. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że przy naszym przeogromnym drewnianym stole znowu zasiądziemy tylko we dwoje. Kiedy więc przyjaciele z Sydney zaproponowali wyjazd na kemping, zgodziliśmy się bez chwili zastanowienia. Zarezerwowali dla nas miejsce i tak naprawdę to aż do ostatniej chwili nie interesowaliśmy się, dokąd jedziemy. Wiedzieliśmy jedynie, że trzy godziny jazdy samochodem na północ od Maitland. Bardziej w tym momencie liczyło się dla nas towarzystwo. Znać ludzi, którzy tak jak wy kochają kempingi, to prawdziwy skarb. Zazwyczaj o miejscach, w które jedziemy po raz pierwszy, czytamy na długo przed wyjazdem. Tym razem, na pełnym luzie, dopiero na tydzień przed wyjazdem zaczęliśmy śledzić prognozę pogody, żeby wiedzieć, co ze sobą zabrać.

Miejsce, gdzie spędziliśmy świąteczny weekend to Valla Beach Tourist Park, w połowie drogi z Sydney do Brisbane. Miejsce przeurocze, bo otoczone zielenią, niezbyt zatłoczone i tylko dziesięć minut spacerem do od plaży. O tej porze roku temperatura w dzień sięga średnio dwudziestu pięciu stopni Celsjusza, a w nocy spada do około piętnastu. Przydają się ciepłe śpiwory. O godzinie piątej rano, jeszcze przed wschodem słońca kukabury rozpoczynają swój koncert śmiejąc się nad naszymi głowami. O poranku biega się po trawie pokrytej rosą. I co z tego, że zimno w stopy?

Chcę dzisiaj pokazać wam Park Narodowy Dorrigo, który jest częścią wpisanego na listę UNSESCO rezerwatu Gondwana Rainforests of Australia. Wybraliśmy się tam na wycieczkę w wielkanocną sobotę. To tylko godzina jazdy samochodem na północny zachód od Valla Beach w głąb lądu (podobny czas dojazdu jest z Coffs Harbour). Temperatura w lesie jest niższa od tej na zewnątrz o około pięć stopni Celsjusza, więc w upalne dni odczuwa się tutaj niesamowitą ulgę. Przy tym chłodniejsze powietrze ułatwia oddychanie. Wspaniałe, dzikie dzieło matki natury, a przywilejem człowieka jest móc o nie dbać, w żadnym wypadku nie ingerować. Tym bardziej, że są to tereny plemion aborygeńskich i to właśnie w większości Aborygeni opiekują się parkiem, a dla nich Ziemia to świętość. Cały park narodowy zajmuje powierzchnię stu dziewiętnastu kilometrów kwadratowych i z góry wygląda tak:

IMG_8484logo

Dorrigo to bardzo fajne miejsce na piesze wycieczki. Jest kilka tras, z których najdłuższa to około sześć kilometrów. W punkcie obsługi turystycznej dowiedzielismy się, że na pokonanie tej trasy należy zerezerwować do dwóch i pół godzin, nam jednak zajęło to nieco dłużej. Nie dlatego, że trasa była rzeczywiście trudna do przejścia. Zatrzymywaliśmy się co chwilę, żeby robić zdjęcia. W Dorrigo żyje bowiem ponad trzydzieści rodzajów ssaków, sto dwadzieścia osiem ptaków i czterdzieści gatunków gadów i płazów. Polecam więc założyć buty zakrywające przynamniej stopy, bo może się coś do nogi przykleić. Taki australijski gratis o obłym kształcie:)

20170415_121911logo   20170415_131929logo   20170415_135320logo

Po wejściu do lasu przeniosłam się w czasie i przestrzeni. Przepadłam… Dookoła magiczna, żywa zieleń w przeróżnych odcieniach, przez którą przebijają się promienie słoneczne delikatnie drażniąc półprzymknięte powieki. Wspaniałe uczucie móc zanurzyć się w tym bogactwie kształtów i puścić wodze fantazji! Liany, w jednym miejscu zwisające leniwie, a w innym ciasno i zachłannie oplatające wielkie drzewa układając się w geometryczne kształty i równoległe linie. Klucz wiolinowy, żeby móc lepiej usłyszeć odgłosy przyrody. Ławka, na którą można się wdrapać, skrzyżować nogi jak dzieciak i zadrzeć głowę w stronę liściastych koron i dostrzec ich różnorodność.

20170415_135436logo   20170415_135928logo   20170415_135200logo3

W Dorrigo czułam się jak wyjątkowy gość. Bo czy codziennie można przejść po zielonym dywanie utkanym z wilgotnego mchu?

20170415_134708logo

Ale nawet tutaj matka natura mówi też niekiedy Stop, bliżej nie podchodź!, wyznaczając granice, których przekroczenie może okazać się… wyjątkowo bolesne.

IMG_8552logo

Wstęp na szlaki kosztuje dwa dolary. Pośrodku parku jest też miejsce na odpoczynek i piknik. Jeżeli planujecie całodniową wycieczkę, polecam zabrać ze sobą prowiant. Przy punkcie obsługi turystycznej jest również kawiarnia, bo jakże by inaczej? Jest Australia, jest i kawa.

Lubicie parki narodowe? Czy raczej wolicie plażowanie? Podzielcie się w komentarzach, jaka jest wasza ulubiona forma spędzania wolnego czasu!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Pojechali! i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wielkanoc na kempingu i wycieczka do Parku Narodowego Dorrigo

  1. Uwielbiam i parki narodowe, i plażowanie :) Nic na to nie poradzę, że czasami lubię aktywnie spędzić czas, a potem przez parę godzin leżeć na piasku i czytać książkę. Piękne widoki w tym PN Dorrigo! No i ten dywan z mchu… Chodziłabym! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>