Przyjaźń na emigracji – przyjaźń bez granic?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Australo

Dzisiejszy post powstał w ramach projektu Klubu Polki na Obczyźnie. Tym razem blogerki, Polki mieszkające w różnych częściach świata piszą o przyjaźni. Jak zaprzyjaźnić się z ludźmi krajów, w których mieszkamy? Jak czas i nasza emigracja wpłynęły na przyjaźnie pozostawione w Polsce? Pantha rei, czyli wszystko płynie. Ludzie przychodzą i odchodzą. Temat rzeka i jednocześnie bardzo indywidualna sprawa. Ilu ludzi, tyle przypadków wrzuconych do wielkiego wora dobrych i złych doświadczeń z przyjaciółmi.

Przylatując do Australii miałam niewielkie pojęcie o jej mieszkańcach. Wcześniej  jedynie naczytałam się książek Beaty Pawlikowskiej i Billa Brysona przedstawiające Aussies jako ludzi wiecznie szczęśliwych. Rzeczywiście, Australijczycy słyną w świecie ze swojego pozytywnego usposobienia. Chociażby nie wiem co się działo, wszystko jest no worries. Uśmiech na twarzy, ręce w kieszeniach i jest klawo. Czasami aż ciężko uwierzyć, że Australijczycy również doświadczają zmartwienia życia codziennego. Potrafią jednak spokojnie do tego podejść, a do tego pozostają mili i życzliwi, więc sprawiają wrażenie ludzi, których wszelkie problemy omijają szerokim łukiem.

Czy łatwo jest zawrzeć przyjaźń z Australijczykiem? Mam nadzieję, że tak. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ mnie się to – jak dotąd – nie udało. Lubię Australijczyków, cenię sobie miłą i pełną szacunku atmosferę w pracy. Miło jest spotkać się na barbecue i przechylić kufel ze złotym napojem, jednak nazywanie tego przyjaźnią? W jednej ze swoich książek Agnieszka Perepeczko napisała, że nie lubi przyjęć w Australii, bo są nudne i pełne paplaniny o niczym. I mnie właśnie brakuje rozmów na poważniejsze tematy. W moim rozumieniu przyjaźni słowo friend jest nadużywane. Jest jeszcze mate, które może oznaczać zarówno przyjaciela, jak i kolegę. Australijczycy przyjaźnią się w pubach w piątkowe popołudnia, na babskich herbatkach i urodzinowych imprezach, ale kiedy kurtyna opadnie, każdy zabiera swoje zabawki i wraca na swoje podwórko. Mówiąc to mam na myśli, że Australijczycy są również ludźmi zdystansowanymi i jasno stawiają granice zażyłości międzyludzkiej. Podsumowując, uważam, że nie jest łatwo zawrzeć przyjaźń z Australijczykiem. Mam kilku dobrych znajomych, ale do przyjaźni droga jest daleka.

Jednak musi być wyjątek, żeby potwierdziła się reguła. We wpisie o naszej podróży przez południe Australii pisałam o farmerach z Esperance – Dee i Evercie. Absolutnie wspaniali ludzie, którzy zaufali nam i otworzyli przed nami swój dom. Ludzie zupełnie odbiegający od australijskiego schematu zawierania powierzchownych przyjaźni. Miałam opory, żeby napisać o Australijczykach cokolwiek niepochlebnego, bo to naprawdę mili ludzie. Jednak w kontekście przyjaźni zupełnie inni niż Polacy. Po prostu.

Co ja na to? Długo myślałam, jak to skomentować. Nie mieszkałam w żadnym innym kraju, więc mogę się odnieść wyłącznie do Australii. Na podstawie swoich dotychczasowych obserwacji i doświadczeń sądzę, że w Australii o wiele łatwiej jest zawrzeć przyjaźnie w swoich kręgach kulturowych. Dotyczy to każdej grupy etnicznej. Nie tyle znajomość tego samego języka, lecz mentalność, zrozumienie zachowań, podobne zainteresowania, czy nawet pochodzenie z sąsiadujących ze sobą krajów sprawiają, że zdecydowanie łatwiej nawiązać znajomości i zyskać nowych przyjaciół. Na emigracji podświadomie poszukuje się ludzi podobnych do siebie, bo przecież swój do swego ciągnie. Zdarza się jednak również, że Polacy na emigracji od innych Polaków uciekają. Oczywiście, mają do tego prawo. Bo Polak oszukał, bo okradł i jeden Bóg wie, co jeszcze zrobił. Bywa i tak, jak wszędzie moi drodzy. Natomiast moi najlepsi znajomi i przyjaciele w Australii to właśnie Polacy i nie narzekam. Nie stronię, nie odwracam głowy i często wręcz zagaduję ludzi, kiedy słyszę język polski. Mnie więc emigracja do Polaków wręcz zbliża.

Czy mój wyjazd wpłynął na przyjaźnie pozostawione w Polsce? Hmm… nie. Twierdzę, że przyjaźń nie zna granic, ponieważ świat jest już teraz naprawdę mały i dzięki technologii można pozostać w kontakcie równie często, jak będąc w Polsce. Gorzej tylko z odwiedzinami :)

Mam przyjaciół w Polsce, z którymi nie utrzymuję kontaktu codziennie, ale skoczę za nimi w ogień, jeżeli tylko o to poproszą. Mam też jedną jedyną przyjaciółkę, z którą rozmawiam częściej, niż z własnymi rodzicami. Taka klasyczna babska przyjaźń, jak z literatury kobiecej.

Poznały się w pracy, jedna nie znosiła drugiej przez x czasu, aż razu pewnego okazało się, że mają wspólną pasję, a teraz to już w ogóle żyć bez siebie nie mogą. Znacie to? Jesteśmy totalnie różne, zupełnie jak woda i ogień. Ona oddana matka, ja niespokojny duch. Ona opanowana bardzo, ja dużo mniej. Ona blondynka, ja brunetka. Gdyby złożyć jej górną z moją dolną częścią ciała, to byłaby z nas całkiem niezła kopia Jennifer Lopez. Nie umiem sobie wyobrazić, że będąc w Polsce nie zatrzymam się na Klasztornej we Wrocławiu na kilka dni. Poza tym za kilka miesięcy Justyna – matka Polka – przyleci sama do Sydney na trzy tygodnie. I za to ją cenię najbardziej – za dystans do siebie i do otaczającej ją rzeczywistości. (Na marginesie, pisząc ten post siedzę właśnie u niej w salonie :))

Dlaczego wam o tym piszę? Ponieważ przyjaźń traktuję z najwyższym szacunkiem. Umieszczam w jednej szufladzie ze zdrowiem, szczęściem i rodziną i jest dla mnie nie tylko wartością, ale i stanem świadomości. W ostatnim czasie przysłowie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” zmieniło się na „prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie”. Zgodzicie się? I tylko takich przyjaciół wam życzę, niezależnie od czasu, kręgu kulturowego i szerokości geograficznej.

 

 

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Emigracja, Klub Polki na Obczyźnie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Przyjaźń na emigracji – przyjaźń bez granic?

  1. ~Monika pisze:

    Ludzie chyba generelnie lubia obraca sie w towarzystwie osob podobnych do siebie . Mowienie czy pisanie !!!w ksiazkach ze austrajiczycy paplaja o niczym to chyba spora przesada . Chyba autorka nie przebywala w towarzystwie polakow ktorzy , a jak , paplaja o o niczym a na dodatek krytykuja innych . Nie jest prawda ze australijczycy sa pusci i nie interesuje ich drugi czlowiek . Mieszkam w Perth juz 16 lat i z reka na sercu moge powiedziec ze nie ma zadnej roznicy pomiedzy przjazniami aus/aus i pl/pl . Oni jeszcze bardzie pomagaja sobie nawzajem , klamstwo o obmowa oczywscie sie zdaza ale jak w kazdej grupie spolecznej . To ze nie mieszkasz w au za krotko by znalezc australijskiego przyjaciela nie znaczy ze to nie mozliwe . Mamy po prostu inne zainteresowania i kulture , a kazdy lgnie do tego co zna i lubi , ale jezeli chodzi i czlowieczenstow , nie ma roznic . Zycze Ci ze bys otwarla sie wystarczajaco na innych i tez moze w przyszlosci dasz szanse na przyjazn z australijczykiem .

    • Australopitek pisze:

      Dziekuje ci Moniko za komentarz i niezmiernie sie ciesze, ze udalo ci sie zawrzec przyjaznie w Australii :)

      Kazdy ma swoje pojecie przyjazni i ja takiej na smierc i zycie nie znalazlam. Nie znamy sie na tyle, zebys mogla ocenic, czy jestem osoba otwarta. I nie napisalam nigdzie, ze Australijczycy sa pusci, a ze jest duzo gadania o niczym? Bo jest :)

      Zaznaczam, ja Australijczykow lubie:)

      Pozdrawiam

  2. ~Natalia pisze:

    Kocham Australię i Australijczyków i zgadzam się z wieloma rzeczami o których piszesz np. przelotnych znajomości i gadaniu o niczym. Uwielbiam za to ich „no worries”, po 15 miesiącach w Melbourne nauczyłam się w końcu stosować je gdy w moim życiu zaczęły pojawiać się kłopoty. Stosuję je do dziś, bo tak jest naprawdę łatwiej! Ps. Przyjaciół zdecydowanie przyjaciół poznaje się po tym jak znoszą twoje szczęście!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>